Stargate Props and Costumes

Welcome to the Internet's largest community dedicated to the props and costumes of Stargate.

Talk about the costumes used throughout Stargate SG1, Stargate Atlantis, and Stargate Universe. Share your original costumes or get help with your cosplay!
#119392
Pracuję w magazynie dużego centrum logistycznego. Zmiana kończy się o dwudziestej drugiej, czasem o dwudziestej trzeciej, kiedy wjeżdża nocny transport. Niby fizyczna robota, ale człowiek przyzwyczaja się do rutyny. I właśnie ta rutyna – palety, skanery, te same korytarze – sprawiła, że pewnego wieczoru powiedziałem Markowi, że potrzebuję czegoś, co odetnie mnie od myślenia o pracy. Stał przy szatni, zawijał kanapki w folię i patrzył na mnie tym swoim wzrokiem, jakby właśnie na coś czekał.

– Zagraj w coś w internecie – rzucił. – Nie mówię o hazardzie na poważnie, tylko o takim kręceniu dla frajdy.

Spojrzałem na niego z rezerwą. Zawsze wydawał mi się typem, który wie, co robi, ale hazard w mojej głowie kojarzył się z tymi smutnymi panami pod sklepem, którzy rozmawiają o systemach na ruletkę. A jednak Marek mówił dalej. Że mu się znudziło scrollowanie telefonu, że szukał czegoś na wieczór, że znalazł platformę, która go wciągnęła na trochę inaczej niż śledzenie wyników sportowych.

Nie uwierzyłem mu od razu. Ale w domu, po prysznicu, usiadłem na kanapie i otworzyłem przeglądarkę. Dzieci spały, żona czytała książkę w sypialni. Miałem przed sobą dwie godziny ciszy. I wtedy pomyślałem: a właściwie czemu nie? Wystarczyło przejść vavada rejestracja, co zajęło dosłownie chwilę – podałem adres, wymyśliłem hasło i już po dwóch minutach widziałem przed sobą wirtualne automaty.

Pierwsze wrażenie? Bajka. Kolorowe ikonki, migające napisy, dźwięk monety spadającej do kubka po każdym wygranym spinie. Wpłaciłem sto złotych, żeby nie zaczynać od zera, i uznałem, że to mój limit na ten miesiąc. Wiecie, jak to jest, kiedy wchodzisz do nowego świata? Człowiek próbuje, klika, obserwuje. Po pół godzinie miałem może sto dwadzieścia. Nic wielkiego. Ale coś się we mnie zmieniło.

Mówią, że emocje biorą górę. U mnie było inaczej – bo jadąc do pracy następnego dnia, łapałem się na tym, że myślę o tych bębnach, o tym, czy dam radę trafić jakąś większą serię. I to mnie przestraszyło. Nie sam fakt grania, tylko to, że mój mózg zaczął planować. Jakby wygrana mogła rozwiązać cokolwiek. Ale przecież nie rozwiązywała niczego.

Marek w przerwie spytał, czy już spróbowałem. Powiedziałem, że tak, że się zarejestrowałem, że w sumie fajna rozrywka, ale nie chcę wchodzić w to głębiej. Zaśmiał się tylko i powiedział, że każdy tak mówi na początku. I miał trochę racji. Drugiego wieczoru znów usiadłem przy telefonie. Trochę z nudów, trochę z ciekawości. Tym razem wygrałem trzysta złotych. I wtedy poczułem ten dziwny dreszcz, jakbym zrobił coś sprytnego, choć doskonale wiedziałem, że to po prostu zbieg okoliczności.

Zacząłem grać regularnie. Dwa, trzy razy w tygodniu, zawsze z tą samą kwotą – pięćdziesiąt złotych. Wiadomo, że zdarzały się dni, kiedy przegrywałem wszystko w kwadrans. Ale zdarzały się też takie, kiedy z tych pięćdziesięciu robiło się czterysta albo pięćset. I tu jest najważniejsza rzecz, którą musiałem sam przed sobą wypracować: kiedy wygrywałem, wypłacałem kasę od razu. Bez żadnego „jeszcze jedna runda"", bez gonienia za większym jackpotem. To było moje żelazne prawo.

Po miesiącu przyszedł do mnie ten właśnie moment, który chyba wiele osób zniechęca, a mnie jakoś uspokoił. Był czwartek, dzieci poszły spać, a ja wyjątkowo nie miałem siły na kolejną rundę. Zamiast tego usiadłem z kartką i policzyłem, ile wydałem w sumie na tę rozrywkę. Wyszło mi, że jestem jakieś dwieście złotych do przodu. Ale nie chodziło mi o te dwieście. Chodziło o coś bardziej subtelnego – o to, że przez te wieczory nauczyłem się odróżniać przyjemność z gry od poczucia kontroli nad szczęściem.

Kiedyś myślałem, że powodzenie w takich sprawach to kwestia jakiegoś rytuału albo fatum. Że jak ktoś wygrywa, to ma w sobie coś magicznego. A prawda jest taka, że to gadanina. Liczy się tylko jedno: czy potrafisz przewidzieć własną słabość. Ja przewidziałem. Wiedziałem, że jak zgubię limit, to zginę w tym wszystkim. Dlatego grałem rzadko, zawsze przypominając sobie, że zabawa przy automacie to po prostu jedna z form spędzania wolnego czasu, jak film albo krzyżówka.

Przypomniałem sobie, że vavada rejestracja była tylko pierwszym krokiem, ale to nie ona zadecydowała o tym, jak potoczy się moja przygoda. Zadecydowało to, czy umiem powiedzieć „dość” tuż po wygranej. I wiecie co? Umiem. Czasem mam ochotę wrócić do gry w ten piątek wieczorem, gdy żona ogląda serial, a ja już nie mam energii na nic. Ciągnie mnie do tych kolorowych bębnów, do tego momentu, kiedy nie wiesz, co się za chwilę wydarzy. Ale właśnie ta niewiedza jest w tym najlepsza – nie obietnica pieniędzy.

Ostatnio wygrałem siedemdziesiąt złotych, wypłaciłem je, kupiłem dzieciom lody i po drodze do domu śmiałem się z tego, jakie to wszystko jest absurdalne. Człowiek szuka emocji w internecie, a tak naprawdę największą frajdę sprawia mu widok dwóch małych ludzi oblizujących czekoladowe wafle. Przez te wszystkie miesiące z vavada rejestracja nauczyłem się nie tego, jak wygrywać, tylko tego, jak nie pozwolić, żeby gra zjadła mi czas i spokój.

Może komuś to zabrzmi jak banał, ale dla mnie to było coś w rodzaju przewrotnego treningu charakteru. Wiadomo, nie chodzi o to, żeby po vavada rejestracja gonić cokolwiek za wszelką cenę. Chodzi o to, żeby umieć cieszyć się właśnie tym, co jest tu i teraz – nawet jeśli „tu i teraz” to po prostu kilka bezproduktywnych kliknięć po ciężkim dniu. Najważniejszy jest ten moment, kiedy wstajesz od ekranu i czujesz, że to ty rządziłeś grą, a nie gra tobą. To jest prawdziwa wygrana, której nie wypłacisz sobie z żadnego konta. I właśnie o tym starałem się pamiętać, gdy po miesiącu przerwy wracam do swojego wieczornego rytuału – z limitem, spokojem i konsekwencją w wyłączaniu telefonu. Bo szczęście to nie wygrana, tylko umiar. Tak to sobie w końcu poukładałem.
Stargate Origins - New Series

Long day of meetings and I just wanted to unwind p[…]

Pracuję w magazynie dużego centrum logistycznego. […]

주말 드라이브나 출장길에 들르기 좋은 충청권 힐링 명소들을 깔끔하게 정리해 둔 곳은 오피[…]

One needs to keep his/her accessories simple when […]